Witam wszystkich,
Postanowiłem zalogować się na forum i zaczerpnąć porady odnośnie mojego sprzętu, nim to jednak zrobię opiszę swoją sytuację problemową krok po kroku - bez dramaturgii którą przeżywam...
Kupiłem kilka dni temu motorower. Po odjeździe z salonu, jako jego szczęśliwy posiadacz zostałem niemile rozczarowany 8 km od niego, kiedy to przy próbie redukcji okazało się, iż nie ma już śruby od dźwigni zmiany biegów. Kilkaset metrów pchania pod górkę po błocie i resztkach śniegu... Telefon do salonu, pan już nie taki miły jak w chwili płacenia za sprzęt... Po godzinie zjawił się serwis. Myślę jadę jest ok.
Nie jest.
Przez pierwsze 30km jazdy jechałem niesamowicie ostrożnie, zresztą przez miasto co skutkowało częstym staniem na światłach, zmianami obrotów. Co 10 km pół godziny postoju do ostygnięcia. Później zagrzanie silnika i dalsza jazda. Moto działa idealnie.
Dotarłem do domu. Następny dzień i dalsza jazda. Wszystko działa, nadal przystanki co 10km. Kolejny dzień na liczniku 86 i nagle moto zaczyna szarpać mi na 3... dławi się. Robię awaryjny postój. Próba odpalenia z rozrusznika - nie odpowiada rozrusznik kręci ale zapłonu brak. Myślę wspaniale - już go zatarłem. Do domu jak zwykle droga daleka więc pcham. Tak po pół godziny myślę spróbuję z kopa czy cylinder stoi... O dziwo moto pali!!! Jadę... jeszcze spokojniej niż zwykle. Tymczasem czuję spadek mocy i takie dziwne zachowanie w okolicach 3,5 a 4k obrotów. Szarpie dławi, dusi. Chwila przytrzymania sprzęgła mu pomaga i można jechać dalej, na prostej nie ma problemów ale pod górę to masakra... Na postoju widzę, że nie wychodzi mi ponad 6k obrotów i też się dusi. Dodatkowo dzisiaj zaczął palić olej - dym jeszcze nie tak wyraźny jak z 2T ale nie jest dobrze.
A więc do rzeczy:
1. Moto na gwarancji ale słyszę różne opinie najczęściej negatywne o tych niby naprawach... Tym bardziej że kupiłem w salonie firmowym a ten ich warsztat był tak doskonały, że ostatnia trasa to już klucz w kieszeni do przykręcania wszystkiego co się odkręca.
2. Nie jestem szczególnie oporny jeżeli chodzi o naukę, i mam takie podejrzenie, że nalali mi tam nie wiadomo czego, olej po frytkach i się przytarł...
3. Zastanawiam się nad rozwiązaniem tej sytuacji:
- Czy oddać w ramach gwarancji/reklamacji dodam, że do salonu mam 80km bliżej też jest serwis autoryzowany przynajmniej tak na stronie bartona wyczytałem ale nie wiem czy mi się podejmą tej naprawy i czy ją uwzględnią w ramach gwarancji. Chodzi o to, że wymiana cylindra, tłoka i pierścieni to niski koszt, a co jeżeli zechcą mi zaproponować 300zł za swoją robociznę (to już kupię używany silnik)
- Jestem zdania, że zachowałem wszelkie warunki gwarancji ale wiadomo jak to w kraju bywa...
- Rozważam też opcję zakupu zestawu cylinder, tłok, pierścienie (ewentualnie głowica) i samodzielne zmontowanie całości. Garaż jest, zestaw narzędzi też i pomoc mechanika też. Tym razem nalałbym oleju wiadomego pochodzenia, dokręcił wszystko i sprawdził dokładnie...
Co polecacie w takiej sytuacji, ewentualnie jakie mogą być jeszcze inne przyczyny takiego zachowania (dławienie, spadek mocy, palenie oleju) i co należy jeszcze wymienić, co mogło paść???
Czy każdy serwis musi podjąć się takiej naprawy (z wykazu producenta) czy tylko ten w którym kupiłem sprzęt bo powiem szczerze, że najchętniej bym go z pamięci wymazał...
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.








![;]](https://forum.moto-4t.pl/images/smilies/krzywy.gif)
?