Witajcie Panowie : )
Wczoraj (przedwczoraj) jechałem sobie na rybki moim rometem z owym silnikiem. Przebieg 7000km około, regularnie zmieniany olej niekatowany.
Zajechałem w jedną strone (bez zadnych zgrzytów) biorę kolege spowrotem, odstawiam, jadę i... buuu. Stoje. Rozważam co dalej robić ?! (motor stał chwile na deszczu) i próbuje odpalić, na ssaniu wkręca się na średnie obroty, przerywa, dymi nadmiernie jak na 4T, wyłaczam ssanie, ruszam, jechałem przez kilka km przerywającym motorem, troche przykreciłem kranik, to odzyskał nieco mocy, lecz po spuszczeniu z gazu, nadal to samo.
Dodam, że wszystko stało się tak nagle, teraz odpala, lecz nie wkreca sie na obroty i dymi, powiedzcie mi, co się zjebao ? jestem lekko przyłamany zaistniałą sytuacją








