Dziś zrobiłem tylko kilka km, bo miałem trochę roboty.
1 fotka. Z miasta wyskoczyłem wzdłuż torów drogą (chyba "techniczna") wysypaną kamykami. W ogóle inne odczucia z jazdy w porównaniu z szutrem. Jakieś 3 km dalej odcinek głębokiego, kopnego piachu... Ledwo na 2 się wygramoliłem. Gaz w opór i jakoś to szło. Niestety tylna opona się kończy i w takich warunkach jest bardzo źle
2 fotka. mój strój na moto. Na twardym jest nieźle, ale w terenie za ciepły
Strasznie się spociłem, ale wolę być mokry, niż przeszywać skórę z tyłka na ręce... Mam nadzieję, że w końcu odłożę kilka stów na buzer, buty, spodnie i koszulkę
3 fotka. Na końcu kawałek dojazdu do miasta. Asfalt przyjemnie pozakręcany.
Przyjrzyjcie się ostatniej fotce, a zobaczycie o co chodzi
Na zdjęciach nie ma kierunkowskazów... Wyjeżdżałem "z", ale zaczęły mi się luzować i schowałem do plecaka. Lampa tylna jest wklejona z oryginalnego błotnika. Nie miałem kasy na inną, a ta mi się walała... i tak się urwie, więc co mi tam






zmień prosze Cie 
Mógłbym uszczelnić i po sprawie, ale mam trochę syfu w papierach o czym dowiedziałem się w chwili, gdy moto nie przeszło przeglądu (jakieś 2 tyg. temu) przed niezgodność numeru VIN na ramie i w dowodzie- pomyłka pani w okienku... *** mać! 


Jak na razie zostało odkładać na nowy, szczelny silnik.




