Wracam sobie dzisiaj z roboty, jadę tak z 70km/h i nagle jak coś nie pier*olnie, i obroty spadają, nie reaguje na gaz... więc sprzęgło i toczę się na pobocze i j*b, drugi raz pier*olło. Taki jakby głośny strzał z tłumika (chyba z tłumika). I zgasł.
Dotoczyłem go na bok, robię wizję lokalną i nic, wszystko wygląda ok. Naciskam kopajkę i ok, kompresja jest, zapalił z 1 kopa. Dałem mu na obroty - wszystko chodzi. I dojechałem normalnie do domu.
What the fuck was that./?>???






---> 

[/URL]
.
.