Wczoraj podczas jazdy stało się coś dziwnego:
wrzucam jedynke, puszczam sprzeglo i nie rusza, czuc takie minimalne szarpniecie. silnik nie gasnie. Na kazdym biegu nie rusza, podczas proby odpalenia z kopniaka slychach takie "gruchotanie", a wal korbowy ani nie drgnie. Z rozrusznika odpala bez najmniejszych problemow. Odkrecilem pokrywe sprzegla (troche oleju sie rozlalo), wrzucilem go na bieg, zakrecilem kolem i sprzeglo sie kreci. trzymajac sprzeglo nieruchomo ciezko zakrecic kolem wiec wykluczam poslizg tarcz sprzegla. Jak dla mnie to cos padlo miedzy walem a sprzeglem. Co to moze byc? Narazie zdjelem tylko ta pokrywke.







)
