Panowie (i Panie) pls help
Właśnie wróciłem z garażu i cały czas walczę z kompresją.
Na początku myślałem, że wywalona uszczelka, bo nie chciał odpalić, więc zmieniłem na nową.
Po złożeniu do kupy znowu nie palił, więc zmierzyłem kompresję. Wynik: poniżej dwóch, czyli brak. Znowu rozebrałem i zobaczyłem, że zawory nie domagają - wydechowy wypalony (i wyszczerbiony trochę) a do tego pęknięta sprężyna.
Więc wymieniłem zawory, dotarłem je, złożyłem znowu wszystko, ustawiłem luzy i przy pomiarze kompresji pokazało 7. Jednak nie odpalał. Ale pomału do przodu...Zrobiłem próbę olejową i kompresja skoczyła chyba do 11 barów bez zbędnego kręcenia, więc wyszło na to, że pierścionki.
Zakupiłem pierścionki (do tego tłok nowy też, bo stary jakoś mi się nie "podobał"), znowu złożyłem i tym razem pokazało 8 bar przy mierzeniu. Myślałem, że już jestem w domu a tu niespodzianka...
I teraz nie wiem co mam robić, narazie nie próbowałem odpalać ani nic innego, bo jestem wku****ny. Czy mogłem coś źle złożyć? (rozrząd dobrze). Co może być kaput jeszcze?
Dzięki za jakieś sugestie. Pogoda taka za***ista, a człowiekowi zostają tylko 4 kółka...





