Postautor: Michu1208 » pn 29 lip, 2013
Witam.Po krótce opowiem wam moja wczorajszą przygodę. Ja swoim Gb streetem i z kolegą ktory ma zippa shocka postanowiliśmy przejechać się nad jeziorko z Poznania do Sierakowa , czyli jakieś 75 km.Jedziemy jedziemy srednio 75 km/h wszystko jest cacy moj silniczek świeżo po założeniu nowej głowicy i świecy irydowej.Śmigamy dalej ,zostało nam 10 km do celu aż tu nagle zaczyna mi sam zwalniać , zwalniać.... zgasł. Dobra , myśle co tu się mogło stać - paliwo dochodzi , wszystko niby dobrze a nie odpala... Po chwili wpadłem na pomysł że to może świeca, pomyślalem że kupilem jakis irydowy wynalazek , odkrecam ja , i oO , świeca nie miała wogle przerwy , cała zgnieciona jakbym walnąl w nia mlotkiem.Uff , cale szczeście mialem starą świece w kieszeni z drugiej głowicy, wkręciłem ją , wale w kopniaka , jeest , odpalił.No to jedziemy dalej , zajechałiśmy 5 km , i powtórka z rozrywki takie same objawy , tym razem świeca jest dobra, ale motor nie chce odpalic , rozrusznik wolno kreci , ciezej kopnąć w kopkę , i nie odpala do teraz . (Cale szcześnie że wuja jechał dużym autem bo tak to pchałbym do Poznania xd) Co myślicie ? Tłok załapał i sie przytarł??