Mam problem z silnikiem po przekładce na 110. Składałem 110 na głowicy 72. Było trochę rzeźby z tłokiem, mam 2 uszczelki pod cylindrem. Łańcuszek jest nowy, odpowiednio napięty. Jedynie luzy zaworowe mam większe (na pierwsze odpalenie bo zawory są prawie na styk w tłokiem
): ssący 0.10, wydech 0.15mm.
Odpalił bez problemów, chodzi równo, wkręca się na obroty jak dziki, czyli to raczej nie wina zaworów. Stopień sprężania jest bardzo wysoki, ciężko "przebić" kopniakiem koniec sprężania, ale to nie spalanie stukowe- brzmi inaczej no i silnik nie wibruje. Przy waleniu zaworami po tłoku też jest inny dźwięk
Ciężko to opisać. Trochę przypomina dźwięk zazębiającego się kopniaka na odpalonym silniku, ew tarcie łańcuszkiem po karterze itp.
Macie jakieś pomysły? Może ktoś miał podobne doświadczenia?





jednak to coś niemal zagłusza silnik, więc wydaje się poważne 

