Postautor: skoda41 » ndz 07 lip, 2013
Jestem już totalnie załamany. Jakiś czas temu zaczęło mi strzelać z wydechu. Poza tym nie miałem żadnych problemów, jechał 70 km/h, odpalał bez problemu, nie mulił się. Kumple mówili żeby nic z tym nie robić i mogłem ich posłuchać . Jeden z moich kumpli , zresztą też członek forum zaproponował że mi ustawi zawory i to pomoże z tym strzelaniem. Dobra, pojechałem do niego , zaczął ustawiać ze szczelinomierzem (silnik był tylko lekko ciepły bo z 30/40 min czekaliśmy aż ostygnie). Zawory ustawił to od razu zabrał się za gaźnik bo mówił że już na oko widzi że źle (prawde mówiąc to z gaźnikiem chyba było ok, obroty dobre, dobrze jeździł). Gaźnik ustawił a w efekcie zaczął się mulić i jechać 50, no to po paru prubach się udało w końcu. Jechał 70 i się nie mulił. Ale już w drodze do domu zauważyłem że to już nie to co było przed chwilą. Jechał 65. Następnego dnia wstałem o 6 i poszedłem się przejechać . Nie mogłem odpalić ani z rozrusznika ani z kopniaka, na pych to już zaczynał kręcić. Ja za dużo czasu nie miałem więc sobie odpuściłem . Jak byłem o 12:00 w domu to poszedłem go zapalić i udało się za 1 razem. Jak poszedłem się przejechać to byłem zrozpaczony , jechał może 55 i taki muł... Dobra , zabrałem się za gaźnik , ku mojemu zaskoczeniu ustawiłem go tak że znowu jechał 70 i się nie mulił , ale jak poszedłem się przejechać po godzinie to znowu jechał może z 60 i muła miał. To ja znowu za śrubokręt złapałem i uregulowałem tak dobrze że sam byłem pod wrażeniem , obroty ok, jedzie 70, ale wystarczy że 10 min postał i znowu stara śpiewka . Dzisiaj rano nie mogłem odpalić , męczyłem się z 10 min na wszystkie sposoby i dopiero za którymś razem na pych zapalił. Ale jechał niecałe 50. No katastrofa. Może za ścisło są te zawory ? Dałem mu 2 litry benzyny za to , a sam za przeproszeniem g-ó-w-n-o mam. Teraz do kogoś z tym jechać to musze kasy w to włożyć bo nikt mi za darmo nie zrobi , a ja to nie jestem bank. A wy co myślicie ?