Czołem forumowicze,
No to dzisiaj miałem powrót z pracy...
Wczoraj mi się tak jakby trochę dusił moto, ale stwierdziłem, że mu może wachy brakuje, jako ze wskazówka zbliżała się do zera. Zalałem, i mu minęło. Rano do pracy dojechałem bez problemów, ale już wracając zaczął się dusić, i zgasł. Był na tyle uprzejmy, że na światłach.
Zjechałem na bok, odczekałem chwilę i zapalił. Popracował parę sekund i znów zgasł. Ot, jakby paliwo nie spływało do gaźnika. Po paru minutach znów odpalił, ale przejechałem może 50 metrów i kaplica.
Sprawdziłem przewód paliwowy - drożny.
Wykręciłem gaźnik i rozkręciłem go - nic nie znalazłem.
Wymieniłem świecę - też nie pomogło.
Czego jeszcze szukać? Tylko kartera nie ruszałem. Może iskrownik się roztelepał? Odłączył się jakiś kabelek od modułu? Ale to chyba by trochę inne objawy były? Jakieś pomysły?





