Dziś bawiłem się z moim ogarem 900, podłączyłem światła, z silnika jak najbardziej prąd wychodzi, świecą żarówki,migacze działają itp Na początku z akumulatora też wszystko chodziło, potem się przejechałem, i nie działa... poluzował się bezpiecznik, założyłem go dobrze, znów działa, musiałem odpiąć aku ( w ogarze jest to kiepsko przemyslane), później podłączyłem kable na odwrót, znaczy próbowałem, bo jak zaiskrzyło to odrazu odlaczylem [klemy były na odwrót, zupełnie inaczej niz w normalnych aku, a ja przyzwyczajony do akumulatora z ferro no i stalo sie) i tu pytanie, czy coś mogło się stać przez takie zaiskrzenie ? (aku jest ok,sprawdzialem), i teraz mam dylemat, albo uszkodziłem coś z elektryki, albo za mocno w pewnym momencie pociągnąłem za kabelek od bezpiecznika i cos sie poluzowało. kabelek ktory idzie do przekaznika rozrusznika jest ok, sprawdzalem ale 2gi idzie zupełnie indziej, czyli gdzie? (nie chcialo mi sie dzis rozbierac plastikow, wiec pytam)
Troche się rozpisałem... ale mam nadzieje, ze macie wieksza wiedze niz ja
Przypomne pytania:
1. czy poprzez podłączenie akumulatora "na odwrót" (+ do -, - do +) coś mogło się stać z instalacją?
2. gdzie idzie kabelek laczacy się z bezpiecznikiem? jeden do przekaznika rozrusznika, a 2ga czesc?