No to tak, wracałem od znajomego. Cisnąłem może z 80. Odpuściłem mu z gazu. Stanąłem na światłach. Ja chcę ruszać a on pur pur pur. Zaczyna przerywać, ale zaskoczył, jedzie dalej, drugi bieg, daje gaz pur pur pur i normalnie, potem 3 bieg, pur pur pur i jedzie okej. 4 bieg pur pur pur pur i za chu** nie wkręca się dalej, szarpie jak powalony, myślałem że mi kręgosłup pęknie.... Dojechałem na parking, staje. Wrzucam na luz i daje gaz do oporu, a tutaj efekt identyko jak odcinka zapłonu, na luzie zawsze odcina przy około 6k obrotów, zawsze. A jak jadę to różnie, ale zazwyczaj jak dam więcej niż 1/4 manetki. Gaźnik regulowałem na różne sposoby, świecę zmieniałem. Iglica jest na drugim rowku od dołu... I teraz nie wiem co go boli, do tego są lekkie problemy z odpalaniem jak by paliwo nie dochodziło. Ale przecież jest w filtrze paliwa, więc już nie wiem --..-- Tylko się wkur***** bez potrzeby. Co mu dolega?
Silnik 125 gaźnik PZ19 filtr powietrza seria... Mogę to jutro nagrać, jak odcina.





Podłączyłem minusa chcę odpalić, nadal nie ma iskry... WTF?