Niedawno wymieniłem silnik na 125cc. Przejechałem jakieś 300 km i silnik zgasł, próbowałem go odpalić i z wielkim trudem zaskoczył i znowu zgasł, tak przez 3 razy. Za czwartym podejściem odpalił i prawie pod samym domem coś go zdławiło. Dystans od pierwszego zgaśnięcia do domu to jakieś 7 km. Zanim zgasł mi pierwszy raz wlałem paliwo na orlenie i po przejechaniu 1 km odmówił współpracy.
Pierwsze co zrobiłem to kupiłem nowe paliwo, stare wylałem i odpalił.Na drugi dzień po przejechaniu ok. 300m znowu coś go zdławiło. Na postoju pracował normalnie dopiero po przejechaniu jakiegoś dystansu gasł. Przeczyściłem gaźnik, filtr paliwa, filtr powietrza, sprawdziłem iskrę. Na wszelki wypadek luzy zaworowe, i nic. Próbuje go odpalić i dopiero z którymś razem załapał ale dalej historia się powtarza, teraz to już wgl go nie mogę odpalić. Gaźnik nie przyszedł mi w komplecie z silnikiem więc kupiłem osobno w sklepie do 125cc. Mała dysza ma oznaczenia 32 i jest lekko skrzywiona a duża 48 lub 38 nie mam pewności.Od samego początku gdy kupiłem ten gaźnik miałem problemy z jego wyregulowaniem i odpalaniem na zimnym silniku ale jak już odpalił to działał. Mogło dojść do przestawienia zapłonu albo coś w tym stylu? Nwm czy to wgl możliwe ale łapie się każdej możliwości. Wraz silnikiem dostałem nowy przekaźnik, moduł, regulator i cewkę, więc to wszystko raczej jest ok. Z góry dzięki za każdą pomoc.


