dziś na pojeżdżawkę ruszyłem, ale dziwnie słaby był. na mega górkę(30 stopni) zawsze ledwo na 3ce, lub na 2ce wjeżdżałem. wiadomo, 100kg kierowca.
ale dziś i dwójki, i jedynki już mi brakowało. myślałem że to kwestia paliwowa, ale on potem i na prostej ledwo się rozpędzał, w sumie na 3ce to było wszystko co mógł rozwinąć, 4ki nie było sensu wrzucać.
gdy wracałem po godzinnym postoju, objawy miał takie same, z tym że miałem z górki.
no i przy 70km/h(obroty ok 8tysi) nagle silnik zgasł. nie przygasł, ale nagle zgasł. i hugh.
paliwo jest, koło nie zablokowane, kopka chodzi. z tym że kopka(z wciśniętym sprzęgłem) chodzi bardzo lekko, niemal bez oporu. potem na stopkach pokopałem go na biegu, i po kilku kopach zablokowała się kopka.
proszę o jakieś wstępne sugestie, diagnozę.
dziś mam zbyt duzego wkurwa, by to rozbierać, ale pewnie jutro sam zajrzę.
co to może być?
ps.
z 200km temu rozbierałem cylek, bo wstępnie chciałem ogarnąć pod nowy 70ccm, który mam.
wrzucam fotki, jak wyglądały wtedy pierścienie i tłok.
















