jestem z Warszawy, posiadam bartona fihtera z 2012r.
ogolnie uwielbiam nim jezdzic, lecz poczatki byly trudne.
Kakretnie chodzi mi o jego stan w jakim dostarczyl mi go sprzedawca...
wiele wad "ukrytych" (np. klejony gwint kierunkowskazu, prawie kazda sruba byla zle dokrecona itp)
Salon znajduje sie na ul. Modlinskiej 248 A, wiec omijajcie to miejsce...
Jak by tego bylo malo urwali mi podczas transportu oslone akumulatora, do czego przyznali sie dopiero jak to zauwarzylem...
Ale w sumie sprzedalem kymco super 8, aby kupic cos z biegami i pogrzebac sobie przy czyms
Aktualnie zmienilem tylko kierunkowskazy, dalem filtr paliwa, wymienilem olej oraz zmienilem ustawienie tylnych amortyzatorow.. (no i podokrecalem srubki
)
Ale trapi mnie fakt ze jak chce dac od razu kite spod swiatem to traci moc i musze stopniowo wrzucac go na obroty tak do 4k i wtedy juz moge spokojnie odkrecic manetke...
Wie ktos moze czego to przyczyna??
dodatkowo jestem dosc masywnym gosciem i myslalem o zmienie zebatki przedniej na mniejsza... ( ta tak wiem ze mniejsza z przodu doda mocy...
) i czy bardzo to jeszcze skroci "jedynke"??? (dodatkowo) pytam gdyz czytalem ze zebatka na predkosc troche ja wydluza.... Czy moze wlasnie odpowiedzialem sobie na to pytanie sam???
Bo raczej zmienic cylka nie mam zamiaru.. (chyba ze bardzo mnie juz zmeczy 50cc )




